|
Witajcie!
Zapraszamy
do obejrzenia relacji z naszych wypraw.
|
 |
W Starym Krymie nie było ani jednego
hotelu, pytaliśmy ludzi ale nikt nic nie wiedział. Było
kiedyś jakieś schronisko ale się spaliło. Żar lał się z
nieba. Zostać tu czy jechać dalej ,do Teodocji? Kobieta ze
straganu warzywnego zauważyła nasze zagubienie i przyniosła
nam wielkiego arbuza na pocieszenie. Chcieliśmy zapłacić,
ona nie przyjmowała pieniędzy, mówiła, że się obrazi. Potem
spotkaliśmy życzliwą babuszkę, która zproponowała nam nocleg
w swoim domu obrośnietym ze wszystkich stron owocującymi
winogronami. Ugościła nas "czym chata bogata", wyniosła
wszystko co miała, poprowadziła mnie do suto zastawionej
piwniczki z winami własnej roboty i poprosiła, żebym wybrał.
Dotrzymała nam towarzystwa do późnej nocy, w tym czasie
dowiedzieliśmy sie wszystkiego o niej, o jej mężu pilocie i
o całej jej rodzinie. Następnego dnia nie chciała ani grosza
od nas. Tak, jest coś co łączy wschodnią Europę, może
słowian - podświadoma pogarda dla pieniądza. Jakby był czymś
wstydliwym, wymysłem siłą wprowadzonym na te ziemie, który
tak na prawde nie przyjął się tu do końca.
Dominik
Marchowski
|